Zaloguj się

Mało spotkałem w swoim życiu książek, na których kontynuacje wyczekiwałem nerwowo obgryzając paznokcie. Rytuał do tego grona nie dołączył, tym niemniej chciałem zobaczyć, jak to wszystko się skończy. Przede wszystkim miałem nadzieję, że będę mógł zweryfikować poglądy na temat pierwszego tomu i postawić całości trochę wyższą ocenę. Co z tego wyszło? Niecierpliwi już pewnie zajrzeli do stopki. Pozostałych proszę o jeszcze chwilkę cierpliwości.
Fabuły streszczać już chyba nie trzeba. Dawid w dalszym ciągu szuka czegoś, co wyleczy jego klątwę i tym samym zapobiegnie śmierci. Odnajduje się Tamara, przywożąc ze sobą informacje o czarnoksiężniku Kazhegeldinie, planującym wielką aferę. I... W zasadzie to wszystko. Mały rodzinny oddziałek wyrusza na łowy.
Tak to się zaczyna. A potem jadą, jadą, jadą, jadą... Pierwsza połowa książki to jeżdżenie po różnych miejscach i masa gadania. Jest nudno. Teoretycznie te dialogi powinny budować nastrój i pogłębiać portrety psychologiczne postaci. W praktyce kumulacja tego wszystkiego w jednym miejscu denerwuje i zraża do książki. Szczególnie, jeśli pierwszy tom ma się już dawno za sobą. Mam wrażenie, że znacznie lepiej byłoby, gdyby wydawca nie dzielił całości na dwa tomy.
W każdym razie, dopiero po przebrnięciu przez tę połowę zaczyna się robić ciekawiej. Wybuchy, strzelaniny, pościgi. Nie mam pojęcia, dlaczego ktoś zakwalifikował tę pozycję do kategorii horroru, skoro nie ma tu czego się bać. Już nawet pierwszy tom wypadał lepiej pod tym względem, bo było tam parę momentów nerwowego rozglądania się na boki. Tutaj to gdzieś zaginęło. Do tego w horrorze powinni ginąć też ci dobrzy, a tutaj dzieje się tak tylko ze statystami, niemal niezwiązanymi z fabułą. Umierają tylko źli, czasem we wręcz idiotycznych sytuacjach. Podczas pojedynku z Kazhegeldinem zdrowo się uśmiałem. Jeden z najpotężniejszych magów pokonany w tak banalny sposób. Za to ocena poleciała w dół. To nie jest nielogiczne. To jest po prostu głupie.
Pojawił się za to zapowiadany humor, którego w poprzedniku jakoś nie dostrzegłem. Cyniczne teksty Dawida w paru miejscach potrafiły mnie naprawdę porządnie rozbawić. Od razu jednak radzę, aby podejść do tej książki bardziej jak do powieści akcji. Znacznie lepiej się na tym wychodzi. Z drugiej strony, jak na powieść akcji, to na początku zbyt mało się dzieje. Przynajmniej w tym tomie.
Ogólnie czyta się przyjemnie. Jako niezobowiązująca lektura sprawdzi się na medal. Gorzej, gdy ktoś zacznie się nad nią zastanawiać, gdyż może wtedy dostrzec kilka nieprzyjemnych wpadek. Z lekkim zażenowaniem czytałem, jak Palko najpierw zarzucił sobie MG-42 na grzbiet, a potem schował Kałasznikowa. Rozumiem: żołnierz, potężnie zbudowany, silny, ale... Gdzie on schował ten karabin? W spodnie? Do kabury? Polecam też osobom, które skuszą się na przeczytanie tej książki, zwrócić uwagę, jaką pozycję zajęła w samochodzie staruszka pilnująca Dawida. Mam wrażenie, że musiało być jej bardzo niewygodnie tak się wykręcać.
Wydanie, jak poprzednio, bez zarzutu. Okładka zatraciła jaskrawość na rzecz bardziej ponurych odcieni szarości, ale poza kolorem wygląda identycznie. Błędów nie znalazłem. W oczy rzucił mi się tylko czasownik serfować (w sensie przeglądania zasobów Internetu), zamiast surfować. Eksperci z poradni językowej PWN twierdzą jednak, że nie jest to błąd (choć ta druga wersja byłaby lepsza), więc się nie będę czepiał.
Podsumowując, mamy do czynienia z lekturą pociągową. Czysta zabawa bez żadnych zobowiązań. Pierwszy tom był lepszy. Tu brakuje mi intrygi, brakuje emocji, brakuje satysfakcji. Książkę uratowała tylko lekkość narracji i walory rozrywkowe (słynne Yes, yes, yes w wykonaniu Dawida zwaliło mnie z krzesła; ciekawe, czy to świadome nawiązanie?). Ogólnie dobra zabawa, ale raczej tylko na jeden raz. Trója dla autora. Za zmarnowanie potencjału, słabe zbalansowanie powieści i to nieszczęsne starcie z głównym złym. Do tego mały prztyczek (niemający już wpływu na ocenę) dla wydawnictwa za zapowiadanie horroru. Poczułem się, jakbym wybrał z karty naleśniki, a dostał pierogi. Owszem, lubię i to, i to, ale akurat miałem ochotę na naleśniki, a ich nie dostałem. Przypuszczam, że nie tylko ja.
| Tytuł: | Rytuał, tom 2 [V čarodejnej pavučine] |
|---|---|
| Autor: | Dušan Fabián |
| Wydawca: | Red Horse |
| Rok wydania: | 2007 |
| Stron: | 256 |
| Ocena: | 3 |

Książka ukazała się pod patronatem Tawerny RPG. Dziękujemy Wydawnictwu Red Horse za egzemplarz do recenzji.
Star Wars: Antologia Fanów 2009
Czarnoksiężnik z Północy
Ziemia skuta lodem
Dziewiąty mag - A.R. Reystone
Bitwa o Skandię - John Flanagan
Odwet orków
GONE – Zniknęli. Faza pierwsza: Niepokój
Kroki w nieznane 2008 - Antologia
Płonący most - John Flanagan
Ruiny Gorlanu - John Flanagan
Wojna goblina - Jim C. Hines
Świeca na wietrze - T. H. White
Odźwierny - Marina i Siergiej Diaczenko
Zamek Lorda Valentine'a - Robert Silverberg
Polaris - Jack McDevitt
Powrót orków - Michael Peinkofer
Alicja i Ciemny Las - Jacek Piekara
Droga Goblina - Jim C. Hines
Neuroshima: Łowca - Gabriel Kasprzak
Stacja tranzytowa/Rezerwat goblinów - Clifford D. Simak
Rycerz spod ciemnej gwiazdy - T. H. White
Obóz koncentracji - Thomas M. Disch
Astropia
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
451° Fahrenheita - Ray Bradbury
Vita Nostra - Marina i Siergiej Diaczenko
Babel 17 - Samuel R. Delany
Wiedźma z lasu - T.H. White
Rytuał - Marina i Siergiej Diaczenko
Miasto szaleńców i świętych - Jeff VanderMeer
Miecz dla króla - T.H. White
Jak NIE zginie ludzkość - Andrzej Zimniak
Nadzy ludzie - Kir Bułyczow
Mąż czarownicy. Wielki czas - Fritz Leiber
Smykałka do wojny - Jack McDevitt
Najdłuższa podróż. The Best off... - Poul Anderson
Trzęsienie ziemi - Kir Bułyczow
Żołnierze kosmosu - Robert A. Heinlein
Wojna Zombie - Max Brooks
Niedobry Królewicz Karolek - John Moore
Astralnia - Zuzana Minichova
Rytuał, tom 2 - Dušan Fabián
Rytuał, tom 1 - Dušan Fabián
Zombie Survival - Max Brooks
Krąg doskonały - Sean Stewart
Powrót do Whorla - Gene Wolfe